Przez żołądek do serca, czyli pierwotniakowe śniadanie

Nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. (…) W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.” To oczywiście cytat z kultowego już filmu Rejs, który może kojarzyć się z wakacyjnym rozprężeniem… ale nie u nas! W Rynku Pierwotnym nawet w środku wakacji staramy się zadbać o naszych pracowników. Jak? Na przykład organizując różnego rodzaju spotkania, dzięki którym możemy zadbać o nasze relacje i spędzić razem czas.

„Każdy dzień rozpocznij śniadaniem i uśmiechem na twarzy”

Pod koniec lipca postanowiliśmy postawić na sprawdzoną już formułę, czyli śniadanie firmowe. Na dzień ucztowania wybraliśmy sobie czwartek 29 lipca (i nie był to przypadek, ale o tym za chwilę) . Od rana z kuchni słychać było odgłosy przygotowań. Kelnerzy dwoili się i troili, aby zdążyć na czas (szkoda, że zaklęcie „stoliczku nakryj się” niestety nie działa). Czekaliśmy więc cierpliwie i nareszcie o godzinie 9.00 dostaliśmy sygnał, że wszystko już gotowe i wtedy… ruszyliśmy do kuchni.

„Człowiek jest tym, co zje”  (Ludwig Feuerbach)

Nie od dziś wiadomo, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, warto więc aby był nie tylko zdrowy, ale również treściwy. Dlatego na naszych pierwotniakowych „głodomorów” czekały posiłki gorące, jak i zimne. Jeżeli chodzi o te pierwsze, to mieliśmy do wyboru dania wytrawne jak frittata po grecku, quesadilla z kurczakiem, pieczone  frankfurterki oraz na coś na słodko – racuchy z jabłkiem.

Oprócz tego był oczywiście bufet, gdzie królowały głównie przekąski typu „finger food”, takie jak grillowana krewetka z musem jalapeno czy figa z serem kozim i konfiturą z czerwonej cebuli. Na fanów czegoś trochę większego czekały sandwiche z jajkiem i bekonem w towarzystwie ogórka i pomidorka cherry, a także croissanty z szynką serrano na musie figowym z rukolą.  Całość dopełniły zdrowe smoothie owocowo-warzywne, na bazie szpinaku, natki pietruszki, rozmarynu czy mięty.

„Życie jest niepewne. Najpierw zjedz deser” (Ernestine Ulmer)

Zdrowie zdrowiem, ale czym byłaby uczta bez słodkości! W końcu po suto zjedzonym posiłku, zawsze w tajemniczy sposób znajduje się miejsce na… deser. I tym razem nie mogło być inaczej! Na stole zagościł więc on, nasz ulubieniec, czyli sernik z białą czekoladą. Wszyscy w Rynku go uwielbiamy, a i z okazji jego święta, które obchodzone jest 30 lipca, nie mogliśmy sobie go odmówić.

PS. Spokojnie, zadbaliśmy również o tych, którzy dbają o dietę i wolą fit słodycze. Dla nich na stole czekał burbet z kaszy manny z konfiturą z owoców leśnych. Mniam!

Najedzeni i zadowoleni, wróciliśmy do swoich biurek i zaczęliśmy pracę. W końcu „człowiek nie może prawidłowo myśleć, kochać i spać jeśli wcześniej porządnie się nie najadł.” (Virginia Woolf)